"- Napisałaś już list do Mikołaja?
- Jeszcze nie...
...
Drogi Mikołaju,
Jeśli naprawdę istniejesz i jesteś świętym, do doskonale wiesz co chcę na gwiazdkę.
- Myślisz że wystarczy? Czy trzeba być bardziej konkretnym (...)?
- istnieje i jestem ... ale z gwiazdką z nieba to może być problem, ale z czymś innym ... "
...
To już kolejna polska tradycja... drogowcy teraz będą przekazywali sobie z pokolenia na pokolenie (niczym śląscy górnicy) tradycje polegającą na przybraniu postawy zaskoczenia i średnim przygotowaniu do opadów śniegu. Nawet w grudniu. Bo jak zaczął padać śniego w październiku ( 1 dzień, ale dość intensywny) to jestem w stanie zrozumieć ich zaskoczenie. Śnieg 17 grudnia jest tak samo zaskakujący jak upał w lecie. Może za pare lat, dzień w którym spadnie pierwszy śnieg danej zimy/jesieni, który zaskoczy drogowców, będzie ogłaszany dniem wolnym od pracy? Nagłym świętem narodowym "na żądanie"? Prezydentowi odśnieży się drogę na plac Piłsudskiego, będzie apel (kto się przebije przez zaspy, ten będzie), uroczysta zmiana warty, fajerwerki i koncert Rubika ! Hymn radośnie odśpiewa Edyta Górniak, Omena Mensah zapowie pogodę, a wartę honorową przy grobie nieznanego żołnierza, pełnić będą zaskoczeni drogowcy.
Moje szczęście w całej tej sytuacji polega na tym, że leżę sobie chora w ciepłym łóżeczku. Szczęście w nieszczęściu, bo nie ma to jak przeziębić sobie grypkę i mieć powikłania (delikatne, ale zawsze ). BLE! Z tego też powodu, nie będę uczestniczyć w przemiłym weekendzie wśród najbliższych w Krakowie... :( Ale nie o tym miało być. W sumie do końca nie jestem pewna o czym miało być, ale będzie trochę o tym i o tamtym.
O tym, czyli o kolesiostwie, brudnych łyżkach i kombokjach (uwaga, błąd specjalny).
Nie jestem drobna, ale też nie jestem barczysta. A szkoda... Nie mam szerokich pleców, co w dzisiejszych czasach liczy się ogromnie w świecie kariery i biznesu. W nas, Polakach, zostało jeszcze tyyyyyyyleeeeeeee dawnych, złych nawyków, że aż mnie to przeraża. Choćby nie wiem jak, człowiek był pracowity, sumienny, wykształcony - nie ma protekcji - nie ma szans na lepsze. Owszem, cuda się zdarzają... Ale nie w tej bajce. W dodatku "łyżki byli brudne" , "pająki uwili sieć" w "kombojkach" i wszystko traci barwy. Jeśli jest jeszcze ogień i zapał do działania, to "pająki" z szerokimi pleckami i takie tam, są w stanie zabić wszystko. I się człowiek zastanawia - czy tak ma to wszystko wyglądać? Łańcuchem do biurka i sru!?! No nie powinno, ale świat jest pełen miłych obrazków, pięknych filmów, seriali, książek, gdzie każdemu się udaje. Gdzie z asystentki robią prezesa, z kelnerki - kierownika, a z pomywaczki - światowej sławy wokalistkę. Człowiek przyzwyczaja się do ścieżki : małymi kroczkami, wiedzą i zdolnościami dojdę prosto do sukcesu- w końcu ktoś mnie zauważy i doceni. A ch**! Nic z tego, kolego. Lajf is brutal, ful of zasadzkas end samtajms kopas dupas. Sure! W natłoku myśli i w ramach oświecenia po obserwacji pewnych procesów przychodzi chęć buntu. Tylko jak tu się buntować? Jest pewien ład, porządek, kultura, dobro wspólne. Przecież człowiek o porządnym, solidnym systemie wartości nie zacznie tego burzyć w imię własnego dobra? A właściwie czemu nie? Skoro jesteśmy szczurami prześcigującymi się w każdej sferze życia i skoro walczymy wyłącznie o wygodę własnych czterech liter, to co mnie interesuje, że komuś zrobię kuku? Niektórych to jeszcze interesuje, ale jest nas niewielu.
Może mi ktoś podpowie, skąd w narodzie taki apetyt na plotki ? To takie pytanie na przyszłość...
bez odbioru
Jak się czasem zajrzy do szuflady ... Ostatnio znalazłam bazgroły :
Czy w Tym da się znaleźć matematyczną logikę?
Z precyzyjnością chirurga i umysłem filozofa
Szukam leku na Tą chorobę.
Gdyby literat znał słowa żeby To opisać,
a chemik rozłożył To na pierwiastki-
zapewne wyszłaby bzdura...
Dlaczego ?
Bo geograf nie wie gdzie to leży!
Fizyk natomiast, podważyłby podstawowe prawa Tego
By znaleźć wzór na To.
Myśląc kategoriami etyka - zaczynam się źle czuć z Tym,
ale psycholog wie, że nie jestem pierwszą osobą na świecie z Tym problemem.
Polityk To ubarwi
Historyk znajdzie przyczyny jakieś tysiące lat temu !
Ksiądz znajdzie mi na to pokutę
A ekonom z przyjemnością wyliczy ile poniosę na Tym strat
i czy będzie to miało wpływ
na giełdę nowojorską...
Policjant ze strażnikiem w duecie
wlepią mi za to mandat - po stówie!
A ja bym tylko chciała wiedzieć, co Ty o tym sądzisz?
listopad 2005
Emocjonalna nautra człowieka ( kobiety ; moja ) sprowadza się do tego że przychodzą takie chwile, kiedy nie ma szans na wyrzucenie/odrzucenie od siebie emocji związanym z tym co jest dookoła.
A wtedy siadam i kminie. I nie prowadzi to do niczego innego jak zapętlenia się we własnych myślach.
I tak ( Przykład ) : emocjonalna nautra człowieka czasem dotyczy faktu przywiązania do danej rzeczy lub osoby. Mam kogoś/coś. Jest sobie, bliżej lub dalej, ale jest. Istnieje, można dotknąć, zobaczyć, przywołać miłe wspomnienia ( nie bądźmy masochistami, złych nie przywołujmy! ), porozmawiać ( dot. kogoś ), użyć ( dot. czegoś) etc. Cała lista różnego rodzaju czynności związanych z kimś/czymś. Niekiedy dochodzą emocje - miłość, przyjaźń, przywiązanie - co się tyczy rzeczy/ludzi ważniejszych. Perspektywa braku kogoś/czegoś lub faktyczne już utracenie danego "elementu" ( określenie umowne, przyjęte na potrzeby wyprodukowania bezsensownej notki) w przypadku osoby o naturze wyosce emocjonalnej, nieodłącznie wiąże się ze smutkiem, poczuciem niedosytu, tęsknotą, przygnębieniem etc. Utrata kogoś bliskiego, dla takiej osoby ( tudzież zwierzątka), to rozpacz. No nie ma się co dziwić- ludzie zimni i twardzi potrafią bardzo przeżyć rozstania z bliskimi, nie zawsze zewnętrznie, ale jednak ! A co dopiero osoby o miękkim serduszku, łatwo okazujące uczucia... Ale żeby rozpaczać z powodu utraty "przedmiotu" ? Rzeczy nieożywionej, stworzonej na użytek własny ( do publicznych rzeczy ludzie się chyba aż tak nie przywiązują, osobiście nie znam nikogo, kto by rozpaczał z powodu zlikwidowania ławki w parku albo kasownika w autobusie, aczkolwiek mogę być w tej dziedzinie niedouczona)?? Tak cholera, tak! Można przeżyć naprawde bardzi głęboko utratę mieszkania, samochodu, komputera! I mnie się niestety jeszcze w tym tygodniu przyjdzie rozstać z czymś ( przedmiot użytkowy ) co jest dla mnie ważne, z czym wiążę wiele miłych wspomnien, co stanowiło element mojego życia ( choć nie należało do mnie), ale tak się jakoś dziwnie stało, że się z tym czymś związałam emocjonalnie.
Niestety, póki co, innego scenariusza nie przewiduję, bo taki, który pozostawił by tą rzecz blisko mnie, jest troszeczkę nierealny ( musiałby się cud zdarzyć, a mimo wszystko staram się twardo stąpać po ziemi).
I tak to wszystko mną poruszyło, że musiałam wystukać te kilka zdań tak dla ogółu, a teraz idę czytać książkę, bo produktywnego nic już dziś nie zrobię.
Siedzę nad wisłą!! W Warszawie, na wyskości 511 km Wisły, naszej pięknej rzeki... i piję sobie Carlo Rossi.... Dawno nie uskuteczniałam takiego rodzaju rozrywki. Piszę na ( JESZCZE NIE MOIM) MacBooku :D heheheheh :D Wiecie, co, przestańcie mi zaglądać przez ramię co ja piszę i w ogóle to fajnie jest :D Jedziemy do Pragi :D hahahha prawie jak w podstawówce ;]
skomentuj (0)
Moi ( stosunkowo nowi ) sąsiedzi dzielą się akutalnie na dwa ugrupowania - CHCEMY KOTY lub PRECZ Z KOTAMI !!!!
Problem polega na tym, że kiedy dwa lata temu wprowadzałam się do tego bloku, na naszym podwórku mieszkały dwa kotki. Takie zwyczajne, jakich pełno na osiedlach i w piwnicach. Sąsiedzi je karmili, budowali im domki na zimę etc. I wszystko byłoby najs, gdyby nie to że kotków teraz jest jedenaście ( albo i więcej, trudno policzyć ). Ja, szczęśliwie zamieszkuję parter owego bloku, i CZUJĘ KOTKI !
Nie, ja naprawdę lubię kotki. Sama miałam jednego, a raczej jedną kochaną znajdę ( Gandzia ), ale wybrała wolność odkąd poznała czym jest mieszkanie na parterze, i niestety nie udało się jej zlokalizować. Niech sobie ktoś ma jedenaście kotków pod okienkiem, to POCZUJE kocie przyjemności. Nawet ich nocne harce, połączone z piskami są o wiele łatwiejsze do zniesienia, niż ich zapaszki. A jeszcze jeśli kotki za kuwetkę upodobały sobie trawnik przed blokiem, to ja serdecznie dziekuję. Do tego, w upalne letnie dni, dochodzi aromat kociej wołowinki, kupowanej przez sąsiadkę ( mieszka wysoko - po drodze zapach się ulatnia ) to jest wprost wyśmienicie. Z jednej i z drugiej strony mieszkania. ( Zupełnie pomijam fakt, że nawet bez kotków nie znoszę mieszkania na parterze, a kotki mi tylko utrudniają kwestię polubienia parteru )
Administrator się wkurzył, dozorczyni też, jakieś stowarzyszenie zlitowało ( łapanka, kastracja, adopcja... bez innych krzywd oczywiście) i już niedługo będzie porządek. Nawet Wołowinki nie protestują. To się nazywa kompromis !
Synonim - bycie jedynakiem ?
Jestem jedynaczką i dzięki temu umiem żyć ze sobą.
WikiWyrocznia pod hasłem EGOIZM przedstawia taki oto zapis : nadmierna albo wyłączna miłość
do samego siebie. Egoista kieruje się przeważnie własnym dobrem i
interesem, nie zwracając zbytniej uwagi na potrzeby innych. Odnosi
wszystko do siebie, tak więc nie uznaje systemu wartości wybiegającego poza jego własne "ja". Przez to ma mniejsze wsparcie od wspólnoty, zazwyczaj jest człowiekiem samotnym.
Przeciwieństwem egoizmu jest altruizm.
Stereotyp jedynaka obrazuje się właśnie jako egoisty kierującego się wyłącznie dobrem własnym i własną dupą. Nie sądzę... Dzięki temu, że moja Mamusia nie zafundowała mi rodzeństwa ( w przeciwieństwie do taty - ale to inna historia - z pozytywnym skutkiem ) doskonale się ze sobą dogaduje i problem lekcji życia w pojedynkę mam jakby ułatwiony na starcie. Inni muszą się tego nauczyć.
Tacy inni ludzie ( wielu ich ) mają z tym nie lada problem. Kiedy nagle, po wielu latach, dowiadują się że jest jeszcze ICH życie, ICH uczucia, ICH problemy, ICH decyzje, zapalają się niczym raca do reagowania na własne potrzeby. A potem ? Psssst... Raca się spala, pozostaje bierność. Bo jest łatwiej uciec, poczekać, może ktoś zaspokoi MOJE potrzeby, podejmie ZA MNIE decyzje.
O rany, lenistwo w moim mniemaniu może ograniczać się co najwyżej do odkładania zmywania lub załatwienia sprawy ( w banku, na poczcie, w urzędzie :/ ). Hej, Egoisto, Egoistko- ZACZNIJ DZIAŁAĆ. Niech bedzie przynajmniej jakiś pożytek z tak niechlubnego usposobienia.
Inni z kolei nie potrafią żyć sami ze względu na - UWAGA - nieodłączny strach przed SAMOTNOŚCIĄ przez duże S, SAMOTNYM starzeniem się etc. Owszem, są na to sposoby, sama znam ich z kilkanaście. Wydaje mi się, że nie prowadzą do niczego innego, jak do bycia samotnym ( w zwązku lub nie ). Ich egoizm często prowadzi do zadbania o "wystarczającego" partnera, co w wolnym tłumaczeniu oznacza - Będę mieć kogoś, kto będzie mi kupował leki w aptece.
Czy egoista jest człowiekiem samotnym ? Interpretując WikiWyrocznie - tak, jeśli otaczają go altruiści. Jeśli egoiści - nigdy nie będzie samotny.
Jakiś czas temu, facet, którego wpisuję od dawna w rubrykę "POPAPRANI EKS" powiedział takie oto zdanie, wieńczące rozmowę ( ostatnią tak na marginesie ) na temat - Dlaczego nie powiedział mi, że ta od Walentynki, to ta RUDA ze sklepu obok,i że to z znia spedził poprzedni wieczór - " Wiesz, ja muszę mieć jakąś alternatywę..." Egoista, wcale nie samotny, z rodzeństwem.
skomentuj (3)
Zaczynamy weekend. Piątek dniem odpoczynku. Wieczór relaksu, zatrzymania, przemyśleń, dystansu ....
Wykończona po tym tygodniu, ale szczęśliwa :) Bardzo intensywnie ( jako ten wiatr za oknem ), bardzo przyjemnie. Widzę świat. Odnajduję radości w małych rzeczach. Wiosna idzie... Tak, jest styczeń.
Good morning, today we have another fresh pathology situation for You . You want it with some sugar nad cream, madam? :)
tak przedstawia się koniec roku 2007 i początek 2008 :) Ale po co komentować więcej :) Wystarczy ten tekst, utworzony wspólnie ze znajomym :)
U2 "One"
Is it getting better
Or do you feel the same
Will it make it easier on you now
You got someone to blame
You say...
One love
One life
When it's one need
In the night
One love
We get to share it
Leaves you baby if you
Don't care for it
Did I disappoint you
Or leave a bad taste in your mouth
You act like you never had love
And you want me to go without
Well it's...
Too late
Tonight
To drag the past out into the light
We're one, but we're not the same
We get to
Carry each other
Carry each other
One...
Have you come here for forgiveness
Have you come to raise the dead
Have you come here to play Jesus
To the lepers in your head
Did I ask too much
More than a lot
You gave me nothing
Now it's all I got
We're one
But we're not the same
Well we
Hurt each other
Then we do it again
You say
Love is a temple
Love a higher law
Love is a temple
Love the higher law
You ask me to enter
But then you make me crawl
And I can't be holding on
To what you got
When all you got is hurt
One love
One blood
One life
You got to do what you should
One life
With each other
Sisters
Brothers
One life
But we're not the same
We get to
Carry each other
Carry each other
One...life
One
Tymczasem to by bylo na tyle :)
Tenkju :)
STEPY AKERMAŃSKIE
Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,
Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
Omijam koralowe ostrowy burzanu.
Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurhanu;
Patrzę w niebo, gwiazd szukam, przewodniczek łodzi;
Tam z dala błyszczy obłok - tam jutrzenka wschodzi;
To błyszczy Dniestr, to weszła lampa Akermanu.
Stójmy! - jak cicho! - słyszę ciągnące żurawie,
Których by nie dościgły źrenice sokoła;
Słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie,
Kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła.
W takiej ciszy - tak ucho natężam ciekawie,
Że słyszałbym głos z Litwy. - Jedźmy, nikt nie woła.
Tak btw to jest.
i był fragment wakacji, z przygodami, a jakże:) ( I tak wszyscy spotkamy się w Pucku) Uła uła! Były chwile grozy, zadumy, radości, wielkiego smutku, mniejszego smutku, wesołe okrzyki, jęki i trzaski. Pogoda i deszcz, kurki i podgrzybki, żmije i bunkry, plaża i morze, rybka i pipka. Ciepła woda i zimna woda ( witajcie współtowarzysze choroby). Lekcje historii i gra w makao. Ogólnie najs. Umbrella ela ela e e e!
"Jest ryzyko jest przyjemność"
Nadszedł czas układania puzzli.